9.20.2011

Portret spontaniczny.

Miała być sesja, lecz po raz drugi w ostatniej chwili pękł pomysł jak bańka mydlana:)) Nie odpuściłam dziewczynom i oto efekty spotkania popołudniowego przy herbatce i rozmowach o porodach. Fotografie wystylizowane przeze mnie, do oświetlenia użyłam światła zastanego wpadającego przez drzwi balkonowe oraz lampy niewiadomego pochodzenia fabrycznego:)) odbitej od parasolki. Popiersia użyczyły Diana i Krysia, dyrektor doświetlenia i kontrola kolorystyczna Grzegorz Cz. potocznie zwany Grzesio nie wolno:))































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz